Jak być kobietą sukcesu ?

Jak być kobietą sukcesu ?

Tryb życia pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków, różni się od tego jak funkcjonowali nasi rodzice. U nich,  dużo częściej niż obecnie, panował schemat: mąż, jako główny żywiciel rodziny, kobieta jako opiekunka domowego ogniska i dzieci. Nasi mężowie bardziej angażują się w wychowanie maluchów, a chęć zawodowej samorealizacji nas, kobiet traktują naturalnie. Wydawałoby się, więc, że mamy łatwiej niż nasze matki. Czy oby na pewno?

Wielozadaniowe i perfekcyjne

Żyje nam się lepiej ze względu na bardziej tolerancyjne społeczeństwo i szerszy dostęp do innych kultur, wykształcenia, rozwoju zawodowego. Jesteśmy odważniejsze i samodzielne. To, co wydaje się być jednak niebezpieczne w naszej postawie, to chęć bycia idealną na wielu, najchętniej wszystkich płaszczyznach jednocześnie. Chcemy w tym samym czasie mieć dom, który nie boi się testu białej rękawiczki Małgorzaty Rozenek, dziecko tak dobrze ułożone, że gdy napsoci, samo wysyła się na karnego jeżyka metodą Super Niani, i ciało, które w dwa miesiące po porodzie kwalifikuje się do finałowej puli metamorfoz Ewy Chodakowskiej. Spełniamy się zawodowo przez dziesięć godzin dziennie, a jednocześnie pragniemy spełniać się, jako rodzice i partnerzy. Równolegle, znajdujemy czas na spotkania towarzyskie, bo jesteśmy przecież niezależne i społecznie świadome.

Wysoko postawiona poprzeczka

Ciekawy głos w tej sprawie zabrała amerykańska profesor, kiedyś wysoka urzędniczka Departamentu Stanu, Anne-Marie Slaughter, autorka publikacji, „Dlaczego kobiety wciąż nie mogą mieć wszystkiego”. Nie tylko przedstawiła w niej tezę, że kobiety nie mogą mieć wszystkiego, ale co więcej, to całkiem w porządku, że nie mają. Swoją wypowiedzią wywołała w Stanach Zjednoczonych medialną burzę. Tymczasem, nie uważam, żeby Slaughter powiedziała cokolwiek, co mogłoby uwłaczać nam, kobietom. Przeciwnie, mówi o tym, że mamy wybór.

Życie jak trening

Według Slaughter życie i kariera są  jest jak trening interwałowy. Będąc nieustannie na pełnych obrotach nie dajemy sobie szans na regenerację. Dlatego, tak jak atleci, powinniśmy zadbać o naprzemienność okresów wzmożonego wysiłku i odpoczynku. To porównanie doskonale do mnie przemawia, ponieważ dotyka ważnej i bardzo potrzebnej w naszych szybkich i wściekłych czasach kwestii, równowagi. Czasami warto zwolnić. Nie mieć wyrzutów sumienia na przykład wtedy, kiedy wycofujemy się z życia zawodowego na rzecz założenia rodziny. Nie chodzi bowiem o to, że wybieramy jedną rzecz kosztem drugiej. Po prostu każda z nich ma swój czas.

Więcej życia w życiu

Młode pokolenie doskonale pokazuje nam jak z otwartym umysłem podejść do kwestii kariery. Czy zauważyliście, że coraz częściej absolwenci bezpośrednio po studiach postanawiają zrobić sobie rok przerwy i poświęcić ten czas na podróże czy wolontariat na drugim końcu świata? Nie śpieszą się tak do dorosłego życia, bo wiedzą, że ono nadejdzie i tak. We właściwym momencie. Tymczasem teraz jest ich czas na poznawanie świata, co jest zresztą bardzo użytecznym doświadczeniem rzutującym na późniejszą ścieżkę zawodową. Jeśli nie teraz to, kiedy?

Sukces to nie tylko fotel prezesa

Takie rozwiązania były nie do pomyślenia dla naszych rodziców. Tymczasem o interwałach należy pamiętać. Nie zapominać o wartości czasu spoczynku i nie mylić go z nic nie robieniem. Celebrować go. Sukces to nie tylko fotel prezesa. To spełnienie w tym, co teraz ważne, a nie na każdym etapie życia jest to to samo. Absolwenci tylko raz będą świeżo po studiach, młode mamy tylko raz będą po raz pierwszy w ciąży i tylko raz twój niemowlak będzie niemowlakiem. Jeśli masz możliwość, a przede wszystkim czujesz, że tego chcesz, nie miej wyrzutów sumienia i chłoń ten czas. Za chwilę znowu zerwiesz się do biegu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.