Człowieku przestań strzelać…czyli psy i fajerwerki

Człowieku przestań strzelać…czyli psy i fajerwerki

Czy robiliście kiedyś pod siebie ze strachu? Czy próbowaliście sobie kiedykolwiek wyobrazić co czują ludzie podczas bombardowania? Cóż, oni przynajmniej wiedzą, że to bombardowanie. A psy nie.

Co rok to samo. Przychodzi listopad, potem  grudzień i myślimy sobie tak: fajnie, święta, wolne dni, prezenty, wyprzedaże, Sylwester… no właśnie, właściciel psa myśli: o nie… SYLWESTER!

Rozgrzewka pirotechników

Namiastkę sylwestrowej nocy opiekunowie psów odczuwają już od połowy listopada, ponieważ żądni wrażeń pirotechnicy dużo wcześniej zapobiegliwie testują swój arsenał, gromadzony na tę jedną jedyną noc. Skutki tej nocy psiarze odczuwać będą jeszcze przez cały styczeń, kiedy to ich czworonóg będzie musiał na nowo przekonać się do spacerów.

Mało co tak mnie wkurza jak okołosylwestrowe strzelanie. No kurde! Gdyby to chociaż były ładne, widowiskowe fajerwerki! Ale nie! To zazwyczaj tanie petardy, których jedynym efektem jest potworny huk.

Pies pod ostrzałem

Pomimo silnie rozwiniętej empatii i bogatej wyobraźni, nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje w tej sytuacji moja Psina. Musi naprawdę czuć stan skrajnego zagrożenia, skoro oczy wychodzą jej z orbit, robi pod siebie i zachowuje się zupełnie nieracjonalnie, pomimo że na co dzień jest przemądrym stworzeniem. Nawet nie chcę wyobrażać sobie co dzieje się w tę noc w miejskich schroniskach. 🙁

Psychotropy i heroina

Nasza Psina od lat w okolicach Nowego Roku bierze bardzo silne leki. Co rok podajemy je już od pierwszego grudnia. To nie żadne ziółka, tylko bardzo silne psychotropy – Xanax (występujący również pod innymi nazwami handlowymi: Afobam, Alpragen, Alprazomerck, Alprox, Neurol, Zomiren). To lek przeciwlękowy stosowany również u ludzi, o silnym działaniu uzależniającym i wielu potencjalnych skutkach ubocznych. Nie życzę nikomu.

Dodatkowo Psina przez dwa dni dostaje antystresowy Adaptil, a na kilka godzin przed sylwestrową północą prawdziwy shot – psią heroinę, czyli Sedalin. Leki przeciwlękowe działają synergicznie. Organizm psa musi najpierw przez miesiąc wysycić się składnikami Xanaxu, aby po podaniu dwóch pozostałych leków przetrwać istne bombardowanie – najgorsze godziny najgłośniejszej nocy w roku. Po Sedalinie nasza Psina pada i do rana leży w swojej budzie, w najcichszym pomieszczeniu mieszkania – w łazience.

Disclaimer

Właścicieli psów od razu informuję i ostrzegam, że nie jest to ani najlepszy, ani jedyny słuszny sposób na uspokojenie psa w sylwestrową noc. Dawki i leki, które my stosujemy zostały nie tylko uzgodnione z doświadczonym weterynarzem, ale dobrane, przetestowane i wypracowane przez lata. Nasza Mia jest psem o bardzo szybkim metabolizmie – jej wątroba błyskawicznie metabolizuje podane leki. Z tego względu wszystkie leki musi przyjmować w dawkach większych, niż wskazywałaby na to jej waga. Na przykład kiedy Psina miała operację usunięcia ślinianki, weterynarz musiał kilkakrotnie podawać jej nieproporcjonalnie duże dawki narkozy, aby nie obudziła się na stole operacyjnym. Niewielki piesek, ważący 15 kg, przyjął dawkę jak dla doga. Z tego też względu Mia otrzymała własne dawkowanie leków przeciwlękowych, w wyniku kilkuletnich obserwacji pod opieką tego samego weterynarza.

2 miesiące wycięte z życia

Sylwestrowa noc to stres nie tylko dla psa – zanim wypracowaliśmy dawkowanie, które jest skuteczne, przez lata z duszą na ramieniu myślałam o okresie od końca listopada do stycznia. W tym czasie mój wesoły, kochany pies zmieniał się nie poznania. Mia stawała się roztrzęsiona, smutna i nieufna. Wyciągnięcie jej na spacer było niewykonalne. Co rok po traumie sylwestrowej nocy doprowadzenie jej do formy trwało prawie do końca stycznia. Nie mówiąc już o tym, że właściwie od 2006 roku ani raz nie byłam na żadnej imprezie sylwestrowej, bo nie chciałam zostawiać nikogo z rodziny ani znajomych z takim bigosem. 

Alternatywy

Weterynarz doradził nam jeszcze jeden sposób na przetrwanie sylwestrowej nocy – wyjazd na wieś, na spokojne odludzie, gdzie nikt nie strzela. My niestety nie mamy jak tego zorganizować, ale jeśli macie taką możliwość, koniecznie spróbujcie.

Ponadto zawsze najlepiej sięgnąć na początku po środki niefarmakologiczne, które mogą złagodzić lęk. Jednym z rozwiązań jest terapia behawioralna, która sprawdza się zwłaszcza w przypadku lęku przed burzą. Ponadto w przypadku lęku przed burzą naszej Psinie w jakimś stopniu pomogły: sterylizacja, przeprowadzka i… narodziny Synka. Psina prawdopodobnie odnalazła dzięki temu swoje miejsce w stadzie i w znacznym stopniu się wyciszyła.

 

Psy, które się nie boją

Zdecydowana większość psów boi się huku fajerwerków i petard – są to po prostu zbyt intensywne bodźce, instynktownie kojarzące się z zagrożeniem. Racja, istnieją na przykład psy służbowe pracujące dla policji, straży granicznej, wojska itd., które są przyzwyczajone do wystrzałów z broni palnej, do huku petard zapewne też. Jednak już jako szczeniaki są one bardzo skrupulatnie selekcjonowane pod kątem predyspozycji do takiej pracy jako najbardziej zrównoważone szczenięta z danego miotu, a następnie intensywnie szkolone.

 

Wychowuję sąsiadów 😉

Muszę przy okazji oddać sprawiedliwość małym pirotechnikom – przez lata kilkakrotnie po przyjacielsku rozmawiałam na podwórku z chłopakami z sąsiedztwa i każdy z nich rozumiał, że psy boją się ich petard. Każdy z nich zarzekał się, że nigdy nie odpala petardy, gdy widzi spacerującego w pobliżu psa. Jednak dzieciaki widocznie nie zdają sobie sprawy ze skali problemu – z tego, że ich strzały słychać również na odległość, psy mają przecież doskonały słuch.

A jak to wygląda zagranico?

Znam tylko przykład z fińskiego podwórka. W Finlandii strzały są dozwolone tylko i wyłącznie w sylwestrową noc w godzinach 18:00 – 02:00. Każde inne użycie petard i fajerwerków jest przestępstwem, a jeśli ktoś zażyczy sobie pokazu fajerwerków z okazji ślubu lub innej uroczystości, policja, straż pożarna i ewentualnie straż wodna (o ile impreza odbywa się nad wodą), indywidualnie decydują czy w danych warunkach jest to możliwe.

W Polsce kolejnym problemem jest lenistwo i brak wyobraźni ludzi odpalających fajerwerki prosto z balkonów. Wiadomo, mróz, więc nie chce się wyjść na plac czy skwerek, a dla podtrzymania tradycji wypada strzelić. Kończy się to tak, że na moim blokowisku – gdzie pirotechników jest mnóstwo, a budynki stoją bardzo blisko siebie – huk jest potworny, a dym unosi się do rana i jest tak gęsty, że ogranicza widoczność do około 5 metrów, z naszych okien nie widzimy sąsiednich bloków!

Dlatego za kolejną niewątpliwą zaletę fińskich przepisów uważam zasadę, że fajerwerki i petardy można odpalać wyłącznie w miejscach wyznaczonych, z góry wskazanych, znajdujących się z dala od budynków mieszkalnych. To duża ulga dla pozostałych mieszkańców i ich zwierząt.

Bardzo chciałabym, aby polskie ustawodawstwo zmierzało w tym kierunku, aczkolwiek znając nasze realia obawiam się, że byłby to kolejny martwy przepis, tak jak ten dotyczący palenia papierosów w miejscach publicznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.